Nadchodzą chude lata? Prof. Belka: Włos jeży się na głowie. Polska idzie na żywioł

Persja płacowa osłabi gospodarkę przy rozpędzonej inflacji? Nadchodzą trudne czasy dla Polaków? – Ekonomiści od niepamiętnych czasów boją się spirali płacowo-cenowej. To, co na bieżąco polityków może cieszyć, czyli mogą mowić, że płace rosną szybciej niż ceny, to podnosi włos na głowie ekonomistów, bo to oznacza, że ceny będą rosły jeszcze szybciej – powiedział w „Money. To się liczy” prof. Marek Belka, były premier i szef NBP. – Rzeczywiście spodziewamy się, że w kolejnym, 2023 roku presja inflacyjna osłabnie, ale jeśli ta spirala płacowo-cenowa rozwinie się wystarczająco szybko, to to osłabienie inflacji będzie przejściowe, niewielkie i ledwo zauważalne. Mówić po prostu – tak długo jak inflacja jest bardzo umiarkowana, a pozycja banku centralnego, jak na przykład Europejskiego Banku Centralnego, jest silna i jego niezależność nie podlega żadnej wątpliwości, możemy się spodziewać, że wyhamowanie wzrostu cen na rynku surowców, a nawet spadek, będzie widoczny w inflacji konsumenckiej. A jeśli pójdziemy na żywioł, jak to w Polsce zaczyna wyglądać, to niewiele z tego osłabienia ceny ropy naftowej i gazu odczujemy – dodał prof. Belka w rozmowie z money.pl. Czytaj dalej...

Premier Morawiecki do NBP? Prof. Belka: Odmawiam odpowiedzi

– Nigdy nie byłem zwolennikiem podejścia, że Narodowy Bank Polski, czy w ogóle bank centralny, powinien być na wojnie z rządem. A to miało miejsce przede mną. Zresztą doświadczyłem tego, szczególnie, gdy byłem wicepremierem, w roku 2001-2002. Wtedy rzeczywiście mieliśmy bardzo napięte stosunki z NBP – powiedział w „Money. To się liczy” prof. Marek Belka, były premier i były prezes NBP. – W ciągu całej swojej kadencji w NBP z premierem spotkałem się dwa razy i rozmawialiśmy o sprawach niezawodowych. Natomiast z ministrem finansów rozmawialiśmy częściej, bo jest cała masa spraw nie dotyczących polityki pieniężnej, na przykład obiegu pieniądza. Natomiast co do ewentualnego przejście premiera Mateusza Morawieckiego do NBP, jestem ostatnim człowiekiem, któremu powinno zadawać się takie pytanie, bo sam najpierw byłem premierem, a potem szefem NBP. Odmawiam odpowiedzi na to pytanie – odparł prof. Belka w rozmowie z money.pl. Czytaj dalej...

Złoty zaczął świętowanie od przeceny. Frank jest najdroższy od 2015 roku

Dzień Święta Niepodległości nie jest dobrym dniem dla polskiej waluty. Złoty osłabia się względem dolara amerykańskiego. Drożeje także euro, frank szwajcarski i funt brytyjski. Na inwestorów wpływają m.in. informacje o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Niski poziom naszej rodzimej waluty ma również związek z oczekiwaniem na najnowsze dane o inflacji. Czytaj dalej...

Kto wie jak działa PiS i ich…

Kto wie jak działa PiS i ich strategia, ten wiedział czym skończy się boom na nieruchomościach. To samo próbowali robić w 2005 gdy objęli władzę, tylko spadli z rowerka, ale teraz uda im się zrealizować swój plan. Aby osiągnąć swoje socjalistyczne cele (tanie i powszechne mieszkania), wykorzystali w pierwszej fazie rynek i prawa popytu-podaży, jak zwykle zresztą, by mieszkania powstały fizycznie. Nie da się ich wybudować w iście socjalistycznym stylu – gdyż budownictwo socjalne jest mało wydajne, przekonali się o tym próbując budować mieszkania z programu mieszkanie+ ale powstała zaledwie garstka lokali. Otóż żeby zwiększyć pulę mieszkań (załatać lukę) trzeba było rozkręcić ten sektor, PiS robił to różnymi metodami – utrzymywanie niskich stóp procentowych, ustawy ułatwiające powstawanie lokali wielorodzinnych (lex deweloper), zapewnienie taniego kredytowania etc. Jednocześnie boom mieszkaniowy (jak zwykle zresztą) nie powoduje, że zwiększa się ich dostępność dla zwykłych obywateli, gdyż zamożniejsi i różnego rodzaju firmy/fundusze traktują je jako aktywa. By osiągnąć ostateczny cel – tanich i dostępnych mieszkań, PiS zaczął właśnie wprowadzać szereg ustaw regulujących ceny nieruchomości i jednocześnie pracuje nad preferencyjnymi kredytami dla najmniej zamożnych. Po prostu za chwilę przestanie się opłacać posiadać nieruchomości jako zabezpieczenie kapitału i nimi obracać, bo będzie to wysoko opodatkowane. Dlaczego to zrobili dopiero teraz? Nie chcieli chłodzić rynku, na rękę im było jego grzanie bo zapewniali tym samym wysokie zatrudnienie a przez to duże wpływy do budżetu no i oczywiście co najważniejsze luka mieszkaniowa była szybko łatana. Teraz w iście socjalistycznym stylu będą dążyć do redystrybucji nieruchomości zakumulowanych przez rentierów/spekulantów w kierunku mniej zamożnego społeczeństwa potrzebującego dach nad głową, które stanowi większość ich elektoratu. Za 2 lata będą wybory, więc do tego czasu będą chcieli osiągnąć swój cel. Ci którzy uwierzyli, że ceny mieszkań będą rosły w nieskończoność i pozwolą bogacić się nielicznym, ci chyba nie znają PiS-u i niejako dali się im oszukać. To oni są w głównej mierze sponsorami całego przedsięwzięcia i to oni poniosą największe straty jeśli przeinwestowali w ten rynek licząc na ogromne zyski i wczesną emeryturę. #nieruchomosci #ekonomia #gospodarka #kredythipoteczny #mieszkaniedeweloperskie #inwestycje #gospodarka Czytaj dalej...

Dolar już po 4,04… a…

Dolar już po 4,04… a pisiorki z konfederatami i naziolkami drą się coraz głośniej, bo trzeba przykryć. Jakaś laska z Playa, kostka brukowa, 500 biedaków na granicy, to są problemy p0laków, a nie że zaraz żreć dyktę będziecie. #ekonomia #bekazpisu #neuropa Czytaj dalej...

Nie macie wrażenia, że to co…

Nie macie wrażenia, że to co obecnie dzieje się w światowej gospodarce nie dzieje się bez przyczyny? Że poszczególne rządy świadomie i z premedytacją zubażają społeczeństwo za pomocą inflacji? O ile nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, o tyle ludzie spiskują od wieków i spisek sam w sobie nie powinien budzić żadnych zdziwień. Ale jeśli czytamy, że – zgodnie z Zasadą Pareto – 80% zasobów posiada 20% najbardziej majętnych ludzi na świecie, to zakładamy, że chcą swój majątek ochronić, a najlepiej korzystając z okazji kryzysu – pomnożyć go, czyli też pośrednio przyczynić się do spauperyzowania społeczeństwa. Historia kołem się toczy. Zastanawiam się czy znajdujemy się w jakimś kluczowym dla dziejów ludzkości momencie. Czy aktualne wydarzenia nie są zalążkiem dla zmian, które wpłyną nieodwracalnie na nasze życie. A może to tylko jakiś błąd poznawczy? Odnoszę jednak nieodparte wrażenie, że tąpnięcie miało już miejsce (albo lada moment nastąpi) i jego fala wzbiera na sile. Ekonomia, rynki i gospodarka to system naczyń połączonych, a to, czego na pierwszy rzut oka nie widać, a co się już wydarzyło w końcu przyniesie druzgocące skutki powodując kolejne ekonomiczne katastrofy na zasadzie efektu domina. Naukowcy przewidywali pandemię koronawirusa na kilka lat wstecz, tyle że nikt – oprócz naukowców – nie przyjmował wyników tych prognoz do wiadomości. Historia pokazuje jednak, że cykliczność pewnych zdarzeń jest jej immanentną cechą. Czy pandemia koronawirusa mogła być częścią planu zmierzającego do wprowadzenia zmian ekonomicznego paradygmatu? Taka okazja zdarza się raz na kilkanaście-kilkadziesiąt lat. Co do stracenia mają najpotężniejsi i najbardziej wpływowi ludzie na świecie? Pod pozorem walki o nasze zdrowie i życie zostaniemy płynnie przeprowadzeni przez zmiany w wyniku których oddamy resztki wolności. Ale to tylko iluzja. Władza nigdy nie osiąga stanu nasycenia. Covid, przegrzana giełda amerykańska, największa inflacja od lat, postępujący dodruk fiatów, bańka na rynku nieruchomości, bańka na krypto – czy to tylko puste hasła czy prawdziwe zagrożenia dla świata jaki znamy? Jeżeli jesteśmy na skraju wielkiego kryzysu, którego konsekwencją będzie przewartościowanie ekonomii jaką znamy, to kto wyjdzie z niego obronną ręką? Na pewno najbogatsi kosztem najbiedniejszych i klasy średniej. Ale czy istnieje jakaś furtka bezpieczeństwa dla przeciętnego, świadomego obywatela? Coraz częściej mówi się o CBDC. Czy dewaluacja walut fiducjarnych może być impulsem do wprowadzenia cyfrowych walut banków centralnych? Jeśli w przyszłości Bitcoin stanie się walutą rezerwową dla banków centralnych w dobie CBDC, jaką korzyść z jego posiadania będzie miał ktoś kto hodluje od wielu lat? Jak myślicie ile lat minie zanim będziemy żyć w gospodarce pozbawionej gotówki? Czy m Czytaj dalej...